Szybkie recenzje #1

King Kong
reż.: Peter Jackson
wyst.: Naomi Watts, Adrien Brody, Jack Black
gat.: supermałpa

O co chodzi: Lata 30. Grupa odkrywców, wśród których jest aktorka wodewilowa, ambitny filmowiec oraz przystojny scenarzysta, wyrusza na Sumatrę w poszukiwaniu stwora, który rzekomo kryje się w dżungli. Wyprawa kończy się sukcesem, gigantyczną małpę udaje się schwytać i przewieźć do Nowego Jorku. Zwierzę jest jednak krnąbrne i postanawia zwiedzić miasto na własna rękę.

Naszym zdaniem: Są motywy z prehistorii kina, których reżyser pod żadnym pozorem nie powinien dotykać. Chyba że nazywa się Peter Jackson i całkiem niedawno zmienił w klejnot jedną z największych ramot XX wieku, czyli ,,Władcę pierścieni”. Ciekawe, jakie będzie jego kolejne wyzwanie – ,,Wjazd pociągu na stację w La Ciotat” braci Lumiere?

Rodzinny dom wariatów
reż.: Thomas Bezucha
gat.: christmas time

O co chodzi: Ukochany syn państwa Stone przyjeżdża na święta do domu z nową sympatią. Dziewczyna okazuje się bardzo antypatyczna. Poirytowani domownicy postanawiają dać jej nauczkę.

Naszym zdaniem: Strzał kulą w płot. Rodzinne święta to wystarczająca trauma, byś w kinie nie musiał przeżywać tego ponownie. A na domiar złego – w jednej z głównych ról Sarah Jessica Parker!

Elizabethtown
reż.: Cameron Crowe
gat.: samo życie

O co chodzi: Młody projektant obuwia doprowadza znaną firmę na skraj bankructwa. Na dodatek dostaje informację o śmierci ojca. Wracając do rodzinnego miasteczka, wpada w oko uroczej stewardesie.

Naszym zdaniem: Człowiek, któremu Kirsten Dunst jest gotowa rzucić się na szyję, nie powinien narzekać na los. Dlatego problemy, przed którymi staje główny bohater, wydają nam się ciut wydumane.

Serce nie sługa
reż.: Ben Younger
gat.: psychoterapia

O co chodzi: Rafi, prężna bizneswoman (Uma Thurman), nie może ułożyć sobie życia. O wszystkim, także o nowym romansie, opowiada swojej psychoterapeutce. Nowy, zwariowany kochanek okazuje się jednak… synem pani psycholog.

Naszym zdaniem: Świetny materiał na banalny serial. Niekoniecznie trzeba robić z tego film fabularny, a ty wcale nie musisz tego oglądać.

Róża zachodu
Rosenrot
gat.: kwiaty zła

,,Jest benzyna w moich żyłach, kipi w uszach, we łzach pływa; nie chcę wódki, nikotyny, potrzebuję wciaż benzyny” – oznajmiają na początku nowego, wysokooktanowego wydawnictwa eksenerdowcy. Choć, jak sami skromnie podkreślają, nie jest to pełnowartościowy album. Na płytę składają się utwory, dla których zabrakło miejsca na poprzednich dwóch płytach kapeli ,,Mutter” i ,,Reise, Reise”. Całość wyrzeźbiona została w tradycyjnej dla Rammsteinu tanzmetalowej manierze – oto utwory naprawdę męskie, twarde, kłujące jak różane kolce i odurzające jak paliwo lotnicze; z chorymi tekstami w języku Schillera. I chwała Niemcom, że takie kawałki jeszcze powstają. To odtrutka niezbędna w czasach, gdy rock strasznie cuchnie gejowszczyzną.

Andy McNab
gat.: dżin z wódka

Bezrobotny agent brytyjskich sił specjalnych przyjmuje zlecenie londyńskich bankierów. Chodzi o drobiazg ? porwanie rosyjskiego… mafiosa. Potem Anglik wchodzi w układ z dziewczyną mafiosa. I szybko okazuje się, że nie tylko nastapił na odcisk ruskiej mafii, ale wdepnał w środek walki wywiadów o dostęp do supertajnych danych. Wartka, pełna zwrotów akcja. Autor sam był agentem, więc czyta się to jednym tchem.

Przeczytaj również